
Do stworzenia tego cuda techniki potrzebujemy:
- 2 obejmy instalacyjne w rozmiarze 60-64,
- 4 śruby inbusowe 10x75,
- podkładki 10 mm, w tym sprężynowe,
- 2 łączniki pp o średnicy wewn. 15 mm,
- 2 sprężynki 14x25 mm,
- 2 śruby inbusowe 8x35,
- ostre wiertła lub frez "szyszka" do metalu,
- loctite do gwintów,
- 2 piwa
1.Część obejmy z nakrętką rozwiercamy. Przy nakrętce tak, aby śruba przeszła na wylot, zaś otwory mocujące do średnicy 10 mm.

2. Teraz najgorsze. Na deklu od sprzęgiełka wytyczamy środek. Zaczynamy w nim wiercić do średnicy sprężyny, tak aby swobodnie przez ten otwór przechodziła. W czasie wiercenia gumową membranę znajdującą się wewnątrz wyciągamy tak, aby jej nie uszkodzić. Najlepiej juz na tym etapie ustalić sobie lewą/prawą stronę, bo przy takich "rękodziełach" nic nigdy nie jest tak samo

3. Rurka PP potrzebna jest tylko do osłony całego tego ustrojstwa.
4. Gotowy zestaw wygląda tak:

5. Tak ma to wyglądać na kole:

6. Do środka wlać kilka kropel oleju, chyba wiadomo po co
7. Zacieszamy się z posiadania sprzęgiełek manualnych wykonanych samodzielnie
Zapewniam, że zestaw działa. Przekonałem się podczas niedawnych zawieruch śnieżnych. Sprężynka jest potrzebna, ponieważ pełni funkcję bezpiecznika. Nie zawsze koła zębate układają się tak, aby zazębiły się od razu, a pchając ten plastikowy dekielek znajdujący się w środku tylko go zmasakrujemy. Dokręcamy śrubę, ściska ona sprężynę, a ta wciska dopiero zębatkę na miejsce. Kwestię wyglądu pozostawiam bez dyskusji, bo to ma po prostu działać. Postaram się jeszcze dopasować do tego oryginalne kołpaki-"foremki", jak mówi mój syn.
Zainteresowanym mogę podesłać takie sprężynki, bo w sklepach tego nie ma.

