Musso 2,9 TDI 1998 140 KM, skrzynia ręczna - simon
: 27 lip 2008, 20:42
Witam, chciałem się pochwalić swoim nabytkiem - mussashim z silniczkiem 140 koników TDI zakupionym 21.07.08. w Niemczech. Samochód miał przejechane 211 tyś.km. Dopiero rejestruję go. Auto spodobało mi się, oferta z mobile.de i pojechałem 1500 km. po samochód. Kupiłem go na żywca, bez jazdy próbnej po oglądnięciu samochodu przez 15 min i załatwieniu formalności w urzędzie niemieckim w ciągu 25 min. - auto było wymeldowane.
Wcześniej kilkakrotnie jeździłem mussiakiem służbowym robiąc łącznie około 1000 km. Stąd poznałem to auto i mi się spodobało. Po rozpoczęciu jazdy nowym nabytkiem zorientowałem się, że przy hamowaniu silnikiem od dołu słychać jakiś terkot, drgania jakby coś wchodziło w rezonans. Jechałem ze szwagrem - inżynierem po budowie silników lotniczych i po technikum samochodowym - uspokoił mnie że panikuję - bo jak Niemiec powiedział, że dojadę do Polski to dojadę i już, a z usterek samochodu miało tylko dzwonić sprzęgło na luzie. Przejechałem spokojnie 500km. do Monachium, a następnego dnia ruszyłem sam do Polski. Po przejechaniu ok. 90 km. na autostradzie przy próbie wrzucenia 5 padła skrzynia biegów. Stwierdziłem, że z biegów funkcjonuje tylko 4, natomiast wszystkie pozostałe łącznie ze wstecznym nie działały. Na tym właśnie biegu przejechałem przez Niemcy, Austrię, Słowację, i przez Hyżne dojechałem do miejsca zamieszkania. Sprzęgło bardziej przytarłem na samym przejściu w Hyżnem, gdzie jest remont drogi i stromy wjazd w górę. Jestem właśnie przed wizytą u zaufanego mechanika, który dopiero oceni powstałe straty
. Motor pracuje świetnie, cała elektronika też - jak na razie. Tylko ta skrzynia. A' propos przeróbek, poprzedni właściciel wzmocnił konstrukcję ramy samochodu w specjalistycznym zakładzie co potwierdziło badanie TUF i stosowne wpisy w dokumenty. Po wizycie u mechanika i badaniu technicznym napiszę coś o tej przeróbce. Zamieszczam zdjęcia mercomussiaka.
Wcześniej kilkakrotnie jeździłem mussiakiem służbowym robiąc łącznie około 1000 km. Stąd poznałem to auto i mi się spodobało. Po rozpoczęciu jazdy nowym nabytkiem zorientowałem się, że przy hamowaniu silnikiem od dołu słychać jakiś terkot, drgania jakby coś wchodziło w rezonans. Jechałem ze szwagrem - inżynierem po budowie silników lotniczych i po technikum samochodowym - uspokoił mnie że panikuję - bo jak Niemiec powiedział, że dojadę do Polski to dojadę i już, a z usterek samochodu miało tylko dzwonić sprzęgło na luzie. Przejechałem spokojnie 500km. do Monachium, a następnego dnia ruszyłem sam do Polski. Po przejechaniu ok. 90 km. na autostradzie przy próbie wrzucenia 5 padła skrzynia biegów. Stwierdziłem, że z biegów funkcjonuje tylko 4, natomiast wszystkie pozostałe łącznie ze wstecznym nie działały. Na tym właśnie biegu przejechałem przez Niemcy, Austrię, Słowację, i przez Hyżne dojechałem do miejsca zamieszkania. Sprzęgło bardziej przytarłem na samym przejściu w Hyżnem, gdzie jest remont drogi i stromy wjazd w górę. Jestem właśnie przed wizytą u zaufanego mechanika, który dopiero oceni powstałe straty