Nikka pisze: dlatego doskonale rozumiem uczucia Wiśniowego

Ja też go rozumiem. Sam bardzo przywiązuję się do aut. W końcu spędzam w nich kawałek swojego życia i mam związane z nimi różne wspomnienia, czasem złe czasem dobre ale to jednak historia mojego życia. Gdy kilka dni temu dowiedziałem się, że idiota któremu sprzedałem jednego z moich Esperaków (z nadzieją, że będzie nim jeździł i przedłuży jego żywot) zezłomował auto bo nie miał na przedłużenie OC to zrobiło mi się zwyczajnie przykro. To auto nigdy mnie nie zawiodło a gdy jeden jedyny raz zdarzyło mu się odmówić dalszej jazdy w trakcie wyjazdu na wakacje nad morze (notabene było to następstwem partactwa przy jakiejś naprawie) to wybrał w tym celu miejsce w którym mieszkał pierwszy jakiego spotkałem w życiu mechanik z powołania. Zreperował on auto w sobotę siedząc pod nim od 9 rano (wcześniej między 7.00 a 9.00 rano próbował nam znaleźć kogoś bo sam miał poumawianych klientów na cały dzień) do 16.00 i zamiast wyczyścić mi portfel i przygotowaną już dodatkowo kartę kredytową wziął za to o ile dobrze pamiętam niecałe 100zł (w tym były już części) i w żaden sposób nie chciał ani grosza więcej mimo że chciałem dać

Po prostu ten Esperak zipał ile mógł żebyśmy nie zostali w lesie i dotarł do cywilizacji - i jak tu nie wierzyć w duszę auta

Drugi Esperak to jednak trochę nie to samo aczkolwiek bije w nim serce poprzednika bo przed sprzedażą zamieniłem silniki i mam nadzieję, że ułożę go w końcu i będzie godnym następcą poprzednika:)
Tak samo mam z Musso. Podoba mi się bo jest oryginalne i fajne jest to, że przez swoją niecodzienność to ono przykuwa wzrok pieszych na światłach a nie stojące obok pospolite Cayenne czy oblatane Q7 w leasingu. Za kilka dni stukną mu 2 latka od zakupu i jestem już do niego przywiązany i nie przerażają mnie koszty eksploatacji bo jeśli ma się auto to trzeba liczyć się z tym, że ono się po prostu zużywa bo pracuje. Jeśli nie ma się na części zamienne to znaczy to że nie ma się kasy na auto i zamiast płakać trzeba przesiąść się na abonament w serwisowanych na bieżąco rumakach z MZA. Mam nadzieję, że w niedalekiej perspektywie będzie jeszcze jakieś fajne Korando (oczywiście to stare a nie to nowe coś) i też będzie traktowane jako mechaniczny członek rodziny i posłuży nam długo i bez niespodzianek.