Nori , możesz dokręcić , tam żadnych uszczelek nie ma. ( może od drgań się poluzowało ? )
Podobnie jak ty wziąłem się ostatnio za cały układ paliwowy. Nie bawiłem w pieszczoty z fabrycznymi połączeniami i wężykami.
Wszystko to od góry do dołu syf . Tylko fabryczne przewody wysokiego ciśnienia pozostały. ( jeden z nich wymieniłem dzięki Unimartowi - bo tam nie może być żadnych przecieków )
Trójniki powrotów od wtrysków dałem od Merca a wszystkie przewody paliwowe powrotów wywaliłem zastępując polskimi przezroczystymi wężami zbrojonymi siatką podwyższonej wytrzymałości termicznej ( silikon) Wywaliłem też te od i do filtrów i pompy oraz całą linię paliwową . Nowe polskie są fajne elastyczne i się nie zagniatają. Gruba zbrojona ścianka chroni przed uszkodzeniami. Tego nie da się załamać ani zagnieść na zakrętach. Fabryczne nie lało mi ale nie można było mieć do tego zaufania -( bo oni chyba te niby elastyczne wężyki fabrycznie to chyba z ryżu robią ? ). Syf i nic więcej - cienka ścianka a twardy jak cholera i jak się załamie to kicha. . Z linii paliwowej wywaliłem wszystko poza stalowymi rurkami, kupiłem polskie wężyki zbrojone grubościenne odpowiedniej średnicy ( wewnętrzna 6 mm) i to w Castoramie

materiał odporny na wszystko , paliwa , kwasy itp ( 9 zł metr ) wywaliłem cały ten koreański syf razem z szybkozłączkami ( po kiego to dali jak się tego nie rozbiera ) Rurki stalowe na końcach przyciąłem sfazowałem i naciągnąłem na nie wężyki elastyczne, które zacisnąłem cybantami ( tak , jak w dawnych , dobrych czasach robiono ). Przezroczyste więc widać przez siateczkę czy paliwo nie idzie z powietrzem. Wszędzie sucho jak na Saharze. Teraz jestem pewien , że w trasie nic mi nie puści a od mrozu nie popęka. Przy okazji zdjąłem zbiornik bo na wierzchu było chyba ze sto kilo wyschniętego błota . Wyczyściłem, zabezpieczyłem, wymieniłem uszczelkę pod rewizją zbiornika i teraz mogę znowu spokojnie pchać się w bajorka .