No tak i bardzo dobrze, że koledze się udało bezboleśnie go wyciągnąć ale, jak się zdaje problem się powtarza w wielu autach zaś na ostatnim cylindrze pod ścianką to już prawdziwy horror. Nie każdy ściągacz tam podchodzi z racji ustawienia silnika. Powiem więc jak ja poradziłem sobie z wyjątkowo wrednym wtryskiem ( ściągałem wszystkie bo postanowiłem przetulejować redukcją głowicę pod wszystkie śruby trzymające widełki mocujące wtryski - jako, że występuje tam durny pomysł wkręcania cienkich 6-tek z długim gwintem bezpośrednio w aluminium i łatwo gwint zerwać przy wykręcaniu jak się zatnie)
Wtrysk się zaparł i ani rusz. Wlałem penetrator i zostawiłem na dobę , następnie zrobiłem coś czego nie zrobiłby żaden normalny mechanik

Poluzowałem śrubę widełek na kilka milimetrów luzu i uruchomiłem silnik, lekko poruszałem wtryskiem na boki i silnik sam go wypchnął wstępnie - a później wyłączyłem silnik, odkręciłem mocowanie, rozłączyłem i wyjąłem go dosłownie ręką . Ryzykowne ? Ale skoro nie można było inaczej cóż było robić ? Jedno pewne, poluzowane widełki muszą pozostać bo inaczej silnik wystrzeli wtryskiwacz , wygnie przewód paliwa a wtrysk może zostać przełamany na gwincie. Jak się okazuje ostrożnie robiąc można wszystko - nawet bzyknąć jeża.
