silnikowe perypetie - pomocy - jestem bezradna :(
: 05 paź 2013, 18:15
Witajcie,
mam od marca niekończący się problem. Zaczęło się od stukania w silniku - po analizie tematu (1 miesiąc) w warsztacie wymienili napinacz łańcucha, ślizg łańcucha, sworzeń ślizgu... (lista jest długa a ja nie wiele rozumiem). Potem okazało się, że zapiekły się wtryski (pomimo, ze osobiście przyjechałam do warsztatu działającym samochodem). Wymiana wtrysków to był hardcore bo nie mogli ich wyjąc więc je wydłubywali, potem jakieś regenerowane wsadzali i teoretycznie wszystko miało być cudownie.
Pojechałam do Poznania 300km i autostradą już nie wróciłam. Stukanie (walenie) w silniku mnie zatrzymało, moc spadła i stoczyłam się na parking gdzie już później nie odpaliłam tylko poczekałam na lawetę.
Od dwóch miesięcy moje auto stoi w serwisie z którego dostałam w końcu informację, że teraz to popsuło się od dołu - chyba tłoki - i trzeba to wymienić a wcześniejsze naprawy i zapewnienia nie maja z tym nic wspólnego.
Czy to możliwe, ze samochód z 2007 roku z przebiegiem 140 tyś. ma takie problemy z silnikiem? nie zarzynam go, jeżdżę energicznie ale bez przesady. Staram się korzystać z dobrego paliwa, pamiętam o oleju....
Co mam z tym robić?
Za chwilę koszty naprawy przekroczą wartość samochodu.
mam od marca niekończący się problem. Zaczęło się od stukania w silniku - po analizie tematu (1 miesiąc) w warsztacie wymienili napinacz łańcucha, ślizg łańcucha, sworzeń ślizgu... (lista jest długa a ja nie wiele rozumiem). Potem okazało się, że zapiekły się wtryski (pomimo, ze osobiście przyjechałam do warsztatu działającym samochodem). Wymiana wtrysków to był hardcore bo nie mogli ich wyjąc więc je wydłubywali, potem jakieś regenerowane wsadzali i teoretycznie wszystko miało być cudownie.
Pojechałam do Poznania 300km i autostradą już nie wróciłam. Stukanie (walenie) w silniku mnie zatrzymało, moc spadła i stoczyłam się na parking gdzie już później nie odpaliłam tylko poczekałam na lawetę.
Od dwóch miesięcy moje auto stoi w serwisie z którego dostałam w końcu informację, że teraz to popsuło się od dołu - chyba tłoki - i trzeba to wymienić a wcześniejsze naprawy i zapewnienia nie maja z tym nic wspólnego.
Czy to możliwe, ze samochód z 2007 roku z przebiegiem 140 tyś. ma takie problemy z silnikiem? nie zarzynam go, jeżdżę energicznie ale bez przesady. Staram się korzystać z dobrego paliwa, pamiętam o oleju....
Co mam z tym robić?
Za chwilę koszty naprawy przekroczą wartość samochodu.