Rok lub więcej czytam pojawiające się tematy na forum i przyznaję że dużo mi pomogły w wielu aspektach użytkowania mojego nosorożca.
Miałem z nim różne przygody począwszy od silnika a raczej pompy wtryskowej i pompy waku, ale wszytko dobrze się skończyło i nie rozstałem się z moim upartym autem. Sumie dostałem go prawie za darmo od brata, i tak już drugi rok się nim poruszam. Ubrałem go w 31" buciki poprawiłem co mogłem, zabudowałem bagażnik, gdyż już mnie krew zalewała jak go otwierałem i mi wszystko się wsypywało (jak z Kasi szafki z ubraniami) może nie jest to nic szczególnego ale pomogło. W zeszłym roku Musso przetrwało podróż dookoła Islandii, a raczej jej wschodniej części, zachód zostawiliśmy sobie na inną okazję. Jedyną rzeczą która zawiodła to była rura wydechowa która się urwała gdzieś pośrodku Interioru.
A teraz parę fotek
A bagażnik
